O Boże, jaka ona jest piękna. Obserwuję ją, jak wpatruje się w wystawę słodyczy, a kasjer skanuje moje zakupy. Kiedy jej różowy język wysuwa się, nachylam się i celowo ocieram ramieniem o jej ramię. Nie odsuwa się ode mnie, kiedy sięgam po batonik, na który zerkała przez cały czas.
"Na drogę," mówię, a ona kręci głową, a jej blond włosy opadają na jedno ramię.
Ma swój znak rozpoznawczy, ale nie za






