„Cara” – wyszeptałem raczej niż ostrzegłem. I, niech mnie bogowie strzegą, chwyta moją drugą rękę i owija ją wokół reszty mojej długości. Przyciskam dłoń do ściany prysznica, żeby się uspokoić.
Jeszcze raz ostrzegam. „Jeśli się nie zatrzymasz, skończę na tobie.”
Moja mała strażniczka się nie zatrzymuje. Zamiast tego zaczyna głaskać mnie jeszcze szybciej. Po kilku pociągnięciach tracę kontrolę.






