Uśmiecham się, kładąc dłonie na jego karku i klatce piersiowej. "Dziękuję" - szepczę i odpływam w sen bez marzeń.
Kiedy budzę się rano, jego już nie ma, ale kołdra wciąż emanuje ciepłem jego ciała, więc wiem, że nie odszedł dawno. Siadam, uświadamiając sobie, że muszę skorzystać z toalety i mam nadzieję, że będę miała dość siły, by tam dotrzeć.
Powoli zsuwam się z łóżka, aż moje stopy dotkną pod






