Podobnie jak Lennon, Henryk był spięty, słysząc, że Emma znowu osobiście go odwiedzi. W starodawnej rezydencji przygotowano wystawny stół pełen jedzenia i wina, choć Emma nie miała nastroju do jedzenia.
– Emmo – zaczął Henryk, w jego głosie pobrzmiewała wdzięczność – muszę ci podziękować za uratowanie mi życia. Słyszałem o tym. Jesteś… niezwykła, zupełnie jak twoja matka.
– Dziękuję – odparła Emma






