Dwoje dzieci podeszło z posiadłości Icovine. Jedno z nich miało na sobie smoking i szło z typową dla dżentelmena gracją. Drugie było ubrane w kolorową sukienkę. W jednej ręce trzymało paletę z farbami, a w drugiej pędzel. Kiedy biegła, jej dwa kucyki przypominały dwie małe rybki.
"Evelyn..." Głos Shelly był słodki i czysty. Z jej sprinterską prędkością wyprzedziła Shawa i wskoczyła w ramiona Evely






