Zelenka leżała na gałęzi drzewa. Jedną nogę oparła na innej, pobliskiej gałęzi, a druga swobodnie zwisała i kołysała się w powietrzu. W ręku trzymała króliczą nóżkę i ze smakiem ją obgryzała.
"Złaź."
Ten głos przestraszył Zelenkę i przerwała żucie.
Odwróciła twarz w bok i zobaczyła mężczyznę pod drzewem.
Jej duże, piękne oczy wpatrywały się w niego przez chwilę, po czym odwróciła wzrok. Kontyn






