– To moja strona – powiedziała Kenzie, wcierając balsam w jedną stronę brzucha Samanthy.
Kyle robił to samo po drugiej stronie. – A ta strona jest moja. Tu jest Kaleb, prawda, Mamo? – zapytał.
Samantha, która siedziała oparta o wezgłowie łóżka, skinęła głową. – Zgadza się, każdy ma swoją stronę.
– Super! – wykrzyknął Kyle.
– Ojej! Czy to Kate się ruszyła? – zapytała Kenzie, czując kopnięcie w






