Daisy siedziała na kanapie w swoim biurze, na chwilę pogrążona w myślach, lustrując rzędy pudeł przed sobą.
Jednak po chwili w jej jasnych oczach błysnęły sarkazm i pogarda.
Niedługo potem przybyli tragarze, metodycznie ładując pudła do samochodu.
Daisy podała im adres rodziny Arnoldów.
Po przybyciu do domu Samuel i Carley zastali pudła starannie ułożone na trawniku.
Ostrożnie zbliżył się do nich






