Daisy siedziała na sofie jak we śnie. Jej wzrok gdzieś odpłynął, a w oczach malowała się obojętność, otaczała ją aura samotności.
Carley patrzyła na Daisy, która wydawała się bez życia jak marionetka. Miała wrażenie, jakby niewidzialna siła ściskała jej serce tak mocno, że trudno było oddychać.
Powiedziała cicho: "Daisy, jeśli nie chcesz naszej pomocy, mogę sprowadzić ekipę od dekoracji ślubnych."






