Punkt widzenia Tessy
– Jak długo tu stoisz? – Joseph zmierzył mnie uważnym spojrzeniem.
– Wystarczająco długo, żeby usłyszeć o jutrzejszym grillu – odparłam z ledwo dostrzegalnym uśmiechem. – Idziemy?
– Nie.
Ruszył w stronę schodów, dając mi do zrozumienia, że nie zamierza rozwijać tematu. Zerwałam się na równe nogi i ruszyłam za nim.
– Nie? – zapytałam, nie kryjąc rozczarowania. – Dlaczego nie?
–






