Ellie była tak wściekła, że o mało nie pękła ze złości. Jednak Rebecca znów ją powstrzymała. Ręka, którą celowała w stronę Marjorie, drżała.
Natychmiast naskoczyła na Rebeccę:
– Puszczaj mnie!
Rebecca zmarszczyła brwi.
– Ona próbuje cię sprowokować. Nie wpadnij w jej pułapkę!
Marjorie przybrała niewinny wyraz twarzy i dalej dolewała oliwy do ognia.
– Ellie, nie złość się. Musisz wiedzieć, że bywam






