AELIANA
— Ooch, jest uroczy — powiedziała Ines, niosąc Luciana Volkova i całując go w czoło.
Uśmiechnęłam się.
— Dziękuję.
Mimo że wszyscy widzieli go już wcześniej, a my byliśmy tu od pięciu godzin, każdy wciąż się nad nim rozpływał.
Mężczyźni wyszli na kilka godzin i wrócili w samą porę na kolację.
Wszyscy siedzieliśmy w luksusowym salonie rezydencji Volkovów. Dopiero gdy tu przyjechałam, zdałam






