Velia była niezachwiana w swojej decyzji, by nie spełnić prośby Jacoba o pójście na dzisiejsze przyjęcie. To nie był tylko kaprys; nie podobało jej się, jak Jacob wymagał rzeczy, jakby jego słowa były rozkazami, którym nie można się sprzeciwić.
Jeśli Jacob potrzebował jej pomocy, Velia uważała, że powinien poprosić grzecznie. Jak trudno było powiedzieć "proszę" zamiast wydawać polecenia z siłą? To






