Oczy Kennetha rozszerzyły się ze zdziwienia. Zastanawiał się, co Kasandra zrobi teraz.
"Kochanie..." powiedział Kenneth ochrypłym głosem, usilnie starając się stłumić swoje pożądanie. Ale wkrótce znów zaczynał twardnieć.
Kenneth czuł, że wariuje. Był tak podniecony, aż go to bolało. Ale ciało Kasandry nie mogło znieść zbyt wiele seksu. Powstrzymywanie pożądania niemal go zabijało.
"Odejdź ode mnie






