„Kyra!” – skarciła ją Lyris, gdy dziewczyna nie mogła usiedzieć spokojnie, podczas gdy matka próbowała wpiąć jej wianek we włosy. „Daj mi to poprawić, proszę”.
Kyra westchnęła. „Mamo, od dwóch godzin coś przy mnie majstrujesz. Myślę, że jestem aż nadto wystrojona na ten ślub”.
Lyris umocowała wianek i cofnęła się, by ocenić swoje dzieło. Podparła podbródek dłonią. „Wyglądasz tak pięknie”. Jej oczy






