MACERIA
— Po prostu stój spokojnie! — skarciła mnie Sola.
— To trwa o wiele za długo — odrzekłam.
— To zetnij włosy! — odcięła się.
— Może to zrobię! — dąsałam się.
— Nie, nie zrobisz tego! — zawołał Madrick z drugiego pokoju. Sola się zaśmiała.
— No tak, nie miałby za co łapać — zachichotała.
— Przestaniesz?! — krzyknęłam. Sola po prostu weszła do domu któregoś dnia, gdy Madrick i ja baraszkowali






