Zielony SUV pędził jak poryw wiatru po pustej, krętej drodze.
Po pół godzinie jazdy samochód zatrzymał się przed bramą posiadłości Carterów.
Stephen położył jedną rękę na kierownicy i spojrzał na dziewczynę obok. – Wysiadaj z samochodu.
Lilian wściekle zmierzyła go wzrokiem i powiedziała lodowato: – Stephen, czy to jakiś twój podstęp? Prosiłam, żebyś mnie odwiózł do domu. Dlaczego przywiozłeś mnie






