"Jest już późno. Możemy wyjechać ze szpitala jutro." Adam podszedł do niej.
W jego głosie nie było nienawiści.
Pozostała tylko udręka.
"Dziękuję. Będę uważać i nie skrzywdzę twojego dziecka." Julia była pewna, że nie poroni.
<Obiecuję mu urodzić to dziecko.
Wyjadę po uratowaniu rodziców.>
Adam wyglądał ponuro, ale nie wyładował na niej złości.
"Julio, to nie tylko moje dziecko. To także twoje."
<C






