– Ja… przepraszam. Powiedziała, że jest twoją siostrą, więc ja – jak głupia –... – Dahlia spuściła głowę, a moje zirytowanie powoli opadło. Irene natomiast rozglądała się po moim salonie, nie kryjąc zachwytu. Dosłownie opadła jej szczęka.
– W porządku – powiedziałam, czując już pulsowanie w głowie. Najpierw Thelma, teraz dołączyła jej wredna córka. Czy kiedykolwiek zaznam wytchnienia od tych ludzi






