Butelki rozsypane po ziemi lśniły jak darmowe złoto. Wszyscy ruszyli naprzód, chwytając tyle, ile zdołali. Wszystko skończyło się w mniej niż minutę; butelki zostały podzielone, a torby po obu stronach wypełnione po brzegi.
– Wygląda na to, że czas minął. Wracajmy – powiedziała Stella, lustrując wzrokiem torby po obu stronach. Wyglądało na to, że idą łeb w łeb i niemożliwe było stwierdzenie na oko






