— Doprawdy? — odparł spokojnie Quentin.
— A co z panem Yoderem? Nie ingeruje?
— Nie! Słyszałem, że jest tak zapatrzony w swoją dziewczynę, iż jej słowo jest święte. Więc chociaż nasz szef spuścił z tonu i kilkakrotnie próbował nawiązać kontakt, nic to nie dało.
— Naprawdę? — Ton Quentina był obojętny, ale pobrzmiewała w nim nuta drwiny.
Wcale go to nie zdziwiło. W końcu od czasu do czasu utrzymywa






