— Sienna — powiedziała, a jej ton ociekał ledwie skrywaną pogardą, gdy zamykała szminkę. — Czemu zawdzięczam tę nieprzyjemność?
Przełknęłam ciężko ślinę, przygotowując się na konfrontację. — Simone, ja... muszę z tobą porozmawiać.
Skrzyżowała ramiona, mrużąc oczy. — Słucham.
— Słuchaj, wiem, że mnie teraz nie lubisz — zaczęłam z przepraszającą nutą w głosie. — I rozumiem to, ale musisz mnie wysłuc






