Pełne przepychu korytarze rezydencji Caldwellów pobrzmiewały cichnącymi odgłosami przyjęcia; wspaniałość została teraz skażona obecnością śmierci. Zdeterminowana, by znaleźć Declana pośród labiryntu korytarzy, zawołałam go po imieniu.
— Declan! — zawołałam ponownie, przedzierając się przez grupki ludzi rozsiane po każdym pokoju.
Do moich uszu dobiegła niewyraźna odpowiedź i poczułam odrobinę ulgi.






