PUNKT WIDZENIA DECLANA
Declan spacerował tętniącymi życiem ulicami centrum, trzymając w ręku brązową papierową torbę, z której unosił się zapach świeżo upieczonych pączków. Serce biło mu z podniecenia, gdy zbliżał się do górującego nad okolicą przeszklonego budynku, w którym mieściło się biuro jego brata.
Zdecydowanym krokiem Declan pchnął ciężkie szklane drzwi, omiatając wzrokiem zatłoczone lobby






