Kiedy Charlotte się obudziła, słońce świeciło jej już prosto w tyłek.
Charlotte wydęła wargi, myśląc: „Zachary, ten potwór. Naprawdę jest dobrym synem. Aby spełnić obietnicę daną matce, on...”
Gdy chwiejnym krokiem, opierając się o ścianę, wychodziła z pokoju, pokojówka, która sprzątała, zobaczyła ją i krzyknęła nerwowo:
– Proszę pani? Co się stało, proszę pani? Czy jest pani chora? Mam wezwać pan






