languageJęzyk
Walkiria powraca i zabija-placeholderWalkiria powraca i zabija

Walkiria powraca i zabija

Autor: Emilyyyyy

Czytaj
Ostatnia aktualizacja: 3 paź 2025
1297 Rozdziały
788.2K słów

W wieku czternastu lat szturmem zdobyła wojsko. W wieku dziewiętnastu nim rządziła. Zdradzona i zabita przez własną rodzinę, powróciła – odrodzona i niepowstrzymana! Wysiadając z samolotu, natrafia na magnata, oszukanego przez ukochaną, który wziął na cel jej sześcioletniego brata. Idealnie. Zmiażdży tego prezesa! Ale jego ojciec, ważna figura w wojsku, wpada wściekły, po tym jak ona łamie nogi jego synowi. Uśmiecha się złośliwie, pokazując odznakę o dwa stopnie wyższą: "Opuść wojsko – albo giń, próbując!"

Pierwszy rozdział

W wysokiej sali konferencyjnej w Vyrdenii kilkunastu najwyższych rangą oficerów wojskowych siedziało w ciszy, czekając na rozkazy.

To byli ważni gracze – sami generałowie – wstrzymujący oddech, czekając, aż ktoś ważny przejdzie przez drzwi. Ich stopnie były jasne już po ich wyrazach twarzy: starsi generałowie siedzieli spokojni i opanowani, nic ich nie ruszało. Generałowie porucznicy wiercili się na krzesłach, z odrobiną niepokoju w oczach. A generałowie brygady? Wyglądali na zagubionych, ich spojrzenia błądziły wokół, jakby nie byli pewni, czy tu pasują.

Nagle, ni z tego, ni z owego, wpadł żołnierz w nieskazitelnym mundurze.

– Panie generale! – krzyknął, łapiąc oddech. – Generał Porucznik Valor mnie przysłała – nie będzie jej dzisiaj!

Najwyższy rangą generał przy stole był doświadczonym mężczyzną z piersią pełną medali. Wstał szybko. – Co się dzieje? – Jego głos był spokojny, ale niósł ciężar, który wypełnił pokój.

Żołnierz spuścił wzrok. – Jej sześcioletni brat – został porwany przez dyrektora generalnego Grayson Group.

– Co? – Brwi generała zmarszczyły się, jego ton stał się ostrzejszy.

Oficerowie Vyrdenii, zwykle kamienni, wymienili szybkie spojrzenia.

Zadzieranie z bratem tej kobiety było śmiałym posunięciem – takim, które mogło się źle skończyć dla każdego, kto by tego spróbował.

Żołnierz kontynuował, pospiesznie. – Narzeczona Graysona miała wypadek samochodowy – pilnie potrzebuje transfuzji krwi. Okazuje się, że chłopiec jest jedynym pasującym dawcą, jakiego mogli znaleźć, więc Grayson wysłał swoich ludzi, żeby go porwali.

Twarz generała pociemniała. Poznał tego dzieciaka niedawno – małego, pulchnego chłopca z potarganymi włosami i cichym uśmiechem.

Warknął, z szokiem w oczach: – Transfuzja? On ma tylko sześć lat. Jaką krew mu pobierają?

Żołnierz zawahał się. – Valor już jest w drodze. Jeśli coś się stanie temu chłopcu, to nie tylko Grayson Group będzie miał kłopoty – całe Bastion City to odczuje.

Bum! Odległa eksplozja zatrzęsła oknami.

Żołnierz zamilkł, a pokój wstrzymał oddech.

Wszyscy znali jej reputację: dziewiętnastoletnia siła natury z liczbą zabójstw, która wymykała się wierze. Jeśli ktoś, na kim jej zależy, zostanie skrzywdzony, nie tylko odpowie – zrówna wszystko z ziemią.

Wtedy w radiu żołnierza rozległo się trzaskanie.

Spojrzał na nie, a jego twarz pobladła.

– Główny Dowódco – powiedział, zaciśniętym głosem – Ona jest w Grayson Memorial Hospital!

Generał nie zwlekał.

– Ruszajcie – rozkazał. – Jedziemy do Bastionu.

*****

Tymczasem w centrum Bastionu panował chaos. Grayson Memorial Hospital był w rozsypce.

W apartamencie VIP na najwyższym piętrze, elegancko ubrany mężczyzna stał przy łóżku, emanując chłodną kontrolą.

Dane Grayson – dyrektor generalny Grayson Group, typ człowieka, który posiadał połowę miasta i dbał o to, żeby wszyscy o tym wiedzieli – patrzył na leżącą tam kobietę.

– Dane, już mi lepiej – powiedziała cicho, jej głos był słaby.

Jej twarz była blada, prawie krucha, z cichym pięknem, które przyciągało ludzi.

Za Danem, jego asystent odezwał się ostrożnie. – Panie Grayson, pańska narzeczona straciła dużo krwi. Jest teraz w stanie stabilnym, ale powrót do zdrowia zajmie sześć miesięcy. Głównie odpoczynek.

– Sześć miesięcy? – Zmarszczka na czole Dana pogłębiła się. – Czy nie znaleźliśmy dawcy pasującego do grupy krwi Madeline?

– Tak, znaleźliśmy – odparł asystent, ściszając głos. – Ale to sześcioletni chłopiec…

Dane przerwał mu, jego ton był płaski. – Jeśli może pomóc Madeline, to wszystko, co się liczy.

Kobieta na łóżku spojrzała na asystenta – coś przemknęło w jej oczach.

Potem jednak potrząsnęła lekko głową.

– Kochanie, nie… nie krzywdź nikogo przeze mnie – powiedziała, kaszląc między słowami.

Podszedł bliżej, kładąc dłoń na jej plecach, aby ją podtrzymać.

– Pół godziny – powiedział, jego głos był lodowaty, gdy wpatrywał się w asystenta. – Chcę wystarczająco dużo krwi, żeby postawić ją na nogi.

– Tak jest, sir! – Asystent skinął szybko głową i pośpiesznie wyszedł.

Następnie udał się do prowizorycznego punktu poboru krwi obok.

Kiedy przybył, mały chłopiec – blady i delikatny – był wprowadzany przez dużego ochroniarza.

W środku zespół lekarzy i pielęgniarek ruszył do akcji.

– Wreszcie – mruknął jeden z lekarzy, z ulgą. – Przygotować go. Pobierać krew – teraz.

Czytaj