Ziemie De Luca znały wojny, znały klątwy, znały stulecia szeptów zwiastujących ich koniec, lecz w poranek, w którym Elara wyszła z izby połogowej u boku Dantego, twierdza wydawała się całkowicie odrodzona.
Powietrze było inne.
Wiatr niósł śmiech zamiast żałoby. Dzwony biły łagodnie, nie ogłaszając alarmu. Wilki, młode i stare, schylały głowy nie ze strachu, lecz z nabożną czcią.
Albowiem Król i Lu






