Punkt widzenia Elary:
***
Powietrze w najwyższej wieży wydawało się obce.
Zbyt gęste. Zbyt nieruchome. Zbyt ciężkie, by mógł je znieść ktokolwiek poza mną.
Moje płuca płonęły przy każdym oddechu, ale nie ze słabości — nie, ta krucha część mnie odeszła. Czułam, jak krew tętni we mnie miarowym, władczym pulsem.
Moje żyły nie niosły już bólu; niosły moc, i była ona moja.
„Jesteśmy gotowe, Elaro” — gł






