Na polu bitwy panował chaos.
Krew, popiół i odór palonej ziemi wisiały w powietrzu tak gęsto, że oddychanie przypominało wciąganie dymu do płuc. Wokół nas wojownicy ścierali się z groteskowymi kształtami, które zrodziła esencja Lorkasa — istotami, które poruszały się jak wilki, ale ich ciała były wykrzywione, a zamiast mięśni ociekały cieniami. Krzyczały głosami, które nie należały do tego świata.






