Tym razem komnata nie zniknęła.
Przylgnęła do mnie niczym dym, a ja zostałam wciągnięta głębiej w świat Sorany, jakby chciała mieć pewność, że zobaczę wszystko.
Mijały dni – a przynajmniej tak mi się wydawało. Widziałam fragmenty, niczym odłamki szkła odbijające historię zbyt ostrą, by ją utrzymać w dłoniach.
Sorana przemykająca kamiennymi korytarzami z rozpuszczonymi włosami, z nużącym uśmiechem






