(Punkt widzenia Drakona)
Noc pachniała niewłaściwie.
Nie wilkami, nie krwią, nawet nie magią.
Czymś starszym.
Czymś zimniejszym.
Czymś, czego nie czuł od nocy, w której zmarła Liore.
Drakon stał na kruszejącym zewnętrznym murze opuszczonej twierdzy, którą wybrał na swoją czatownię. Kamienie pod jego stopami były prastare, popękane niczym stare kości, a las poniżej oddychał niepokojącym bezruchem.






