Cisza, która zapadła po krzyku Elary, nie była ciszą w zwykłym tego słowa znaczeniu; była to owa straszliwa, odbierająca dech nieruchomość, która zdawała się wykraczać poza granice królestwa Maga Eteru i przenikać do szpiku każdej żywej i nieżywej istoty, która w nim przebywała. Wydawało się, jakby sam wszechświat na chwilę zamarł, wstrząśnięty czystą rozpaczą, która właśnie wyrwała się z jej pier






