Grace zamknęła oczy i zmusiła się do snu. Znów śniła, tym razem o pięknym motylu, który wydawał się przyciągać ludzi pomimo swoich lodowatych kolorów.
Wszyscy zakładali, że te kolory to cała jego tożsamość i trzymali się z daleka. Tylko jedna osoba odważyła się dotknąć go delikatnie, i nagle cała przestrzeń zmieniła się z przeszywającego zimna w palący żar.
Motyl przemówił głosem tego mężczyzny.






