W posiadłości rodziny Palmerów...
Poryw nocnego wiatru wzbudził szelest opadłych liści. Scena była opustoszała i smutna.
W ciągu zaledwie jednej nocy zginęli pan Emerson, wuj Cooper i kilku ochroniarzy.
Wielu ludzi w posiadłości zaczynało panikować z powodu tak dużej liczby ofiar. Sporo ochroniarzy i służących odeszło.
W tym momencie w posiadłości panowała taka cisza, że wydawała się ponura.
W wil






