Przez ostatnich kilka dni Madison nie odstępowała Sierry na krok, wożąc ją do szkoły i z powrotem. Benson nie miał najmniejszej szansy, żeby zagadać do niej w cztery oczy.
Czwartego dnia nerwy mu puściły i zastąpił jej drogę przed szkołą.
– Cee, muszę z tobą pogadać, sam na sam – powiedział niby szczerze, ale z wyczuwalną ostrożnością. Zupełnie nie przypominał tego aroganckiego typa, za jakiego go






