– Gdyby Benson nadal uważał się za część tej rodziny i dbał o jej dobre imię, nie dopuściłby się takiego skandalu – rzekł Theo obojętnym tonem, a w jego wzroku nie było krzty ciepła.
Janet zacisnęła pięści, prychnęła szyderczym śmiechem i zakpiła: – Theo, nie udawaj takiego świętoszka! Mówisz, że karzesz Bensona, a tak naprawdę wyżywasz się na nim przez tę całą Sierrę. Ta mała kusicielka omotała n






