Sierra wzięła głęboki wdech. Aż ją skręcało, widząc swoje rzeczy porozrzucane po podłodze.
– Nic mi nie jest – rzuciła oschle.
Ochroniarz zmierzył ją wzrokiem od stóp do głów. Nie spuścił z niej oka, dopóki nie upewnił się, że nie ma żadnych obrażeń.
Benson wlepił wzrok w typa, który wyrósł jak spod ziemi, i uniósł głos. – Kim ty w ogóle jesteś?
Ochroniarz zignorował go, przykucnął i zgarnął wszys






