Po ponad godzinie autobus wreszcie zatrząsł się i stanął. Kierowca podniósł głos, budząc z letargu studentów, którzy już odpływali w sen. – Jesteśmy na miejscu.
Wszyscy wysypali się z autobusu jak groch z worka. Wyciągali zesztywniałe ramiona, przeciągali nogi, a w ich oczach zapłonął duch rywalizacji.
Cayden wziął od Sierry torbę i pomógł jej wysiąść. Rozejrzał się dookoła. – Reszta uczestników t






