Wszyscy już siedzieli na dole, czekając na kolację. Na odgłos kroków podnieśli głowy i ujrzeli Sierrę, żywo gestykulującą i promienną, gawędzącą z kimś z werwą, a obok niej wysoki mężczyzna, który pochylał głowę, by uważnie słuchać każdego jej słowa.
Benson wbił wzrok w ich splecione dłonie, a w jego piersi poczuł uderzenie, jakby ktoś go znienacka uderzył.
Podczas ostatnich spotkań nie umknęło je






