Samochód runął w dół, roztrzaskując się o ziemię i koziołkując w szaleńczym tańcu, aż z ogłuszającym hukiem wbił się w drzewo, klinując się między jego konarami.
"Kurwa, to niemożliwe..." – wysyczał pod nosem Francis, a szok szybko ustąpił miejsca naglącej potrzebie działania.
Wyskoczyli z wraku jak oparzeni, pędząc ku zgliszczom. Serce Stellana zamarło, gdy dostrzegł tablicę rejestracyjną. Oczy r






