POV Vandera
Oddech Elary przyspieszył, gdy przyparłem ją do ściany, a płatki róż z sypialnianej ścieżki chrupały nam pod stopami.
Blask świec rzucał cienie na jej twarz, jej zielone oczy płonęły głodem, który był lustrzanym odbiciem mojego własnego. Nasza więź pulsowała, surowa i elektryczna, a znak na jej szyi wzywał mnie jak latarnia. Przycisnąłem do niego usta, czując jak drży pod moim dotykiem






