

Nathaniel "Nate" Sterling znany jest jako CEO "Lód na Serce" – bezwzględny w biznesie, obojętny na emocje i zawsze kontrolujący sytuację. Jego pracownicy się go boją. Jego konkurenci go szanują. A jego sekretarka, Charlotte "Lottie" Hayes? Stara się go ignorować. Lottie spędziła lata budując swoją karierę, trzymając głowę nisko i unikając romansów z wpływowymi mężczyznami. Ale kiedy Nate żąda, by towarzyszyła mu w kluczowej podróży służbowej do Paryża, ich ściśle profesjonalna relacja nabiera niebezpiecznego obrotu – Lottie traci dziewictwo z Natem podczas jednej szalonej nocy, on jest naprawdę jej pierwszą miłością. Wiktor obsesyjnie zakochuje się w Lottie i próbuje konkurować z Natem. W Mieście Miłości, późne spotkania zacierają się w skradzionych spojrzeniach, a niewypowiedziane napięcie rozpala się w namiętność. Ale kiedy podróż się kończy, kończy się również ich starannie skrywany romans – a przynajmniej tak myśli Lottie. Ponieważ Nate Sterling nigdy nie przegrywa, a teraz, gdy jej posmakował, nie zamierza jej puścić.
Charlotte Hayes opanowała sztukę pozostawania niewidzialną.
Jako sekretarka lodowatego Nathaniela Sterlinga, jej praca polegała na przewidywaniu jego potrzeb, czynieniu niemożliwego możliwym, a co najważniejsze – trzymaniu się z dala od jego cholernie mrocznej drogi.
Ta ostatnia część była kluczowa.
Nathaniel Sterling nie był człowiekiem, z którym można zadzierać, nawet we śnie.
Więc kiedy zadzwonił telefon na jej biurku, przecinając cichy szum jej biura, a głos Marli przedostał się przez słuchawkę, od razu wiedziała – bardzo duże kłopoty.
„Pan Sterling wzywa cię do swojego gabinetu. Natychmiast.”
Lottie wyprostowała się na krześle. „Czy powiedział, przypadkiem, dlaczego?”
„Od kiedy on się tłumaczy?” Marla prychnęła. „Lepiej się pospiesz. Jest w złym humorze.”
Uhh... Okej, to!
Nathaniel Sterling w złym humorze był korporacyjnym odpowiednikiem nadciągającej potężnej burzy.
Zamknęła dokument, który przeglądała i chwyciła swój planer. Następnie, wygładzając bluzkę i zbierając w sobie każdą krztynę opanowania, wstała i ruszyła w stronę jego gabinetu.
Jej obcasy cicho stukały o marmurową podłogę, gdy zbliżała się do szklanych drzwi.
Marla posłała jej współczujące spojrzenie, gdy delikatnie je otworzyła.
„Powodzenia, dziewczyno!”
Lottie weszła do środka.
Nathaniel Sterling siedział za swoim monolitycznym szklanym biurkiem, wertując dokument z jego zwykłym, obojętnym skupieniem. Każdy ruch był ostry, wyrachowany i drapieżny.
Nawet nie zauważył jej obecności.
Przynajmniej nie na początku.
Lottie wciągnęła powietrze, zachowując gładki wyraz twarzy.
„Chciał mnie pan widzieć, szefie?”
Jego oczy podniosły się – zimne, przeszywające, błękitne, jak odłamki lodu.
„Zamknij drzwi.”
Coś w jego tonie sprawiło, że jej puls gwałtownie przyspieszył.
Lottie odwróciła się, powoli zamykając za sobą drzwi.
Kiedy się odwróciła, on już odłożył papiery na bok, splatając palce na biurku. Czekając. Obserwując.
Następnie, swoim charakterystycznym, rzeczowym tonem – „Lecisz ze mną do Paryża.”
Zamrugała. „Ja – ja – przepraszam?”
Jego spojrzenie nie zadrżało.
„Mamy do sfinalizowania umowę. I potrzebuję cię tam.”
Lottie zawahała się, myśląc gorączkowo.
Paryż? Z nim? Na ostatnią chwilę?
To nie było niczym niezwykłym, że asystenci towarzyszą swoim szefom w podróżach służbowych, ale to było ekstremalnie na ostatnią chwilę.
Ochrząknęła. „To bardzo krótki termin i pan o tym wie.”
Nathaniel lekko przechylił głowę. „I co z tego?”
Oparła się pokusie przewrócenia oczami.
Oczywiście, że go to nie obchodziło.
„Mam inne zobowiązania poza pracą dla firmy.”
„Odwołaj je.”
Zjeżyła się. „Panie Sterling…”
Jego brwi lekko się uniosły. „Czy wyraziłem się niejasno?”
Otworzyła usta, a potem je zamknęła, zmuszając się do zachowania spokoju. Tak on pracował – bezceremonialny, bezwzględny, całkowicie obojętny na to, jak jego żądania wpływają na innych.
A jednak spędziła ostatnie dwa lata, pracując u jego boku, zarządzając jego niemożliwym harmonogramem, rozwiązując kryzysy, zanim dotarły do jego biurka, zapewniając, że jego świat działa jak dobrze naoliwiona maszyna.
Nigdy wcześniej go tak nie kwestionowała.
Aż do teraz.
Lottie wypuściła powoli powietrze. „Potrzebuję więcej niż dwudziestu czterech godzin na powiadomienie o podróży zagranicznej i to nie jest fair, szczerze mówiąc.”
Jego usta lekko się wykrzywiły. „Naprawdę? Poza tym życie i tak nie jest sprawiedliwe dla nikogo.”
Zmarszczyła brwi. Co to miało znaczyć?
Odsunął krzesło i wstał.
Powietrze się zmieniło.
Obszedł swoje biurko, powoli, rozważnie. Potem zatrzymał się przed nią, stojąc na tyle blisko, że poczuła najlżejszy zapach jego wody kolońskiej – bogaty, ciemny, niebezpiecznie odurzający.
Wyprostowała ramiona, ignorując sposób, w jaki jej serce reagowało na jego bliskość.
Był jej szefem.
To była tylko praca.
Nathaniel przyjrzał się jej, przeszywającym wzrokiem. „Żeby było jasne, panno Hayes.”
Jego głos był teraz niższy, gładszy. „Pracujesz dla mnie. Jeśli powiem, że jesteś potrzebna w Paryżu, pakujesz walizki. Zrozumiano?”
Jej palce zacisnęły się w pięści po bokach.
Ten mężczyzna. Ta śmiałość. Ta arogancja.
„Mam życie poza tym biurem, panie Sterling.”
Jego wyraz twarzy się nie zmienił. „Naprawdę?”
Jej oddech uwiązł w gardle.
Co to, u licha, miało znaczyć?
Jego wzrok przesunął się po niej, nieczytelny. „Pracujesz do późna. Odbierasz telefony o każdej porze. Rozwiązujesz problemy, zanim w ogóle dotrą do mojego biurka. Jeśli masz życie poza tą pracą, nigdy nie widziałem na to dowodów.”
Lottie przełknęła ślinę. Ma rację – pomyślała.
Czy to było… zaniepokojenie?
Nie. Niemożliwe.
Temu człowiekowi nie zależało.
„Nadal zasługuję na jakieś powiadomienie” – powiedziała, nienawidząc tego, że jej głos nie był tak silny, jak chciała.
Jego szczęka się zacisnęła. „Bądź gotowa do jutra.”
Cofnął się, odprawiając ją tak łatwo, jak ją wezwał.
„Ta rozmowa jest skończona.”
Lottie wpatrywała się w niego jeszcze przez sekundę, z bijącym sercem.
Potem, bez słowa, odwróciła się i wyszła.
Zanim dotarła do swojego biura, jej telefon zawibrował.
Spojrzała na ekran.
Potwierdzenie Lotu – Pierwsza Klasa. 7 rano.
Konto Sterling Enterprises.
Jej puls przyspieszył i wybuchnęła płaczem.
To nie była tylko podróż służbowa.
To była gra, w którą nie była przygotowana.
I coś jej mówiło – Nathaniel Sterling nigdy nie przegrywał.