Nagle drzwi do garderoby otworzyły się z rozmachem i w korytarzu stanęła Clara. Leydon podniósł głowę, a rodzeństwo wpatrywało się w siebie w milczeniu. Policzki Clary oblały się rumieńcem, szczęka Leydona zacisnęła się, a potem Leydon odwrócił się na pięcie i zniknął w głębi długiego korytarza.
– Chodźmy – szepnął Sean.
Catherine pozwoliła mu poprowadzić się korytarzem z powrotem w stronę głównej






