Nie zauważyła, jak światło w pokoju zaczęło się zmieniać. Złote poranne światło stawało się coraz mocniejsze, a następnie zaczęło przechodzić w łagodny blask popołudniowego słońca. Służba pukała do drzwi, ale odprawiała ich, zirytowana zakłóceniami.
– Wystarczy – powiedział Sean.
Podskoczyła i zobaczyła go stojącego za nią.
– Jak długo tu stoisz? – zapytała.
– Wystarczająco długo – odparł.
– Daj m






