Brama rozwarła się, ukazując rozległy zamek z wieżyczkami. Zielony bluszcz piął się po fasadzie budynku, a dziesiątki witrażowych okien lśniły jasnymi, radosnymi barwami.
– Pięknie tu – wyszeptała.
– Fieldsowie mają go od wieków – odparł Sean.
Dziesiątki pięknie ubranych gości przechodziło przez trawnik przed domem, zmierzając do drzwi. Sean pomógł jej wysiąść z samochodu i poprowadził w stronę do






