Kilka godzin wcześniej…
Kov uderzył starego Balthazara pięścią w gardło. Balthazar upadł na podłogę, krztusząc się i dławiąc, mając trudności z oddychaniem po ciosie w krtań.
– Wstawaj, cioto. Walcz jak mężczyzna. Czy ta przemowa, którą mi wcześniej wygłosiłeś, to były tylko pieprzone bzdury? – Kov uśmiechnął się szyderczo.
– Całe życie miażdżyłem pod stopami robaki takie jak ty. Nie różnisz się o



![Ocalony przez Alfę: Blizny Noaha [MM]](https://cos.storiesnook.com/2026/03/27/2f8b2936c0ba4205abe3cbe5f4a6913c.jpg?imageMogr2/crop/190x328/gravity/centerd)


