

Autor: Sophia Reynolds
W Chicago miałam być bezpieczna. Uciekając przed toksyczną przeszłością i bezwzględnym ojcem, szukałam schronienia u jedynego członka rodziny, jaki mi pozostał – mojego brata, Ronana. Był jednak pewien haczyk: musiałam dzielić mieszkanie z jego najlepszym przyjacielem, Kaelenem Vossem. Kaelen to uosobienie wszystkiego, czego powinnam unikać. Pokryty mrocznym tuszem, obrzydliwie bogaty, nieludzko przystojny i wręcz emanujący niebezpieczeństwem. Jest zimny, wymagający i jasno dał mi do zrozumienia, że młodsza siostra jego przyjaciela jest dla niego całkowicie nietykalna. Jednak napięcie między nami we wspólnym mieszkaniu jest tak gęste, że można by je kroić nożem. Nocne spotkania, przedłużające się dotyki i jego mroczne, obsesyjne spojrzenie, które śledzi mnie na każdym kroku. Czego nie wiedziałam, to że Kaelen nie jest tylko biznesmenem. Jest donem najbardziej przerażającej rodziny mafijnej w Chicago. Gdy potwory z mojej przeszłości w końcu mnie dopadają, Kaelen łamie swoją jedyną zasadę. Wychodzi z cienia, gotowy spalić to cholerne miasto na popiół, byle tylko zapewnić mi bezpieczeństwo. Wiem, że powinnam od niego uciekać. Ale jak uciec, gdy najniebezpieczniejszy człowiek w mieście już uznał cię za swoją?
Rozdział 1: Wolność nie była łatwa
Elora
Czułam usta przyciśnięte do moich i jęknęłam; całował mnie tak namiętnie, a jego dłonie przyciągały mnie do siebie. Zaczął zdzierać ze mnie ubranie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Kaelena pochylającego się nade mną z ustami przyciśniętymi do moich. Przesunął wargi niżej, powoli całując moją szyję, a ja odchyliłam głowę, by dać mu lepszy dostęp. Znaczył pocałunkami ścieżkę wzdłuż obojczyka aż do piersi, delikatnie zasysając brodawki do ust, co sprawiało, że mój jęk stawał się coraz głośniejszy. Przygryzał moje sutki, pociągając za nie, a ja wypychałam piersi w stronę jego ust, błagając, by ssał je mocniej. To było niesamowite; mogłabym zostać tu z nim na zawsze, dając się uwodzić.
Jego dłonie zaczęły powoli zsuwać moje majtki, a moje ręce rozpięły jego koszulę i ściągnęły ją, gdy wpatrywałam się w jego idealny brzuch pokryty pięknymi tatuażami. Pragnienie, by wziąć jego sutki do ust, było tak silne; chciałam go, chciałam posmakować jego ciała. Leżąc tu nago, spleceni ze sobą, każdy cal mojego ciała łaknął go. Jego usta zaczęły całować mój pępek, przesuwając się powoli w stronę kości łonowej, a ja wygięłam plecy, wypychając się ku jego twarzy. Jego język zsunął się do mojej cipki, a potem zaatakował łechtaczkę. Jęknęłam, gdy drażnił mnie nim, zataczając kręgi coraz szybciej i mocniej. Moje dłonie zacisnęły się na jego włosach, spychając go niżej i próbując sprawić, by wszedł głębiej.
Jego język poruszał się coraz szybciej, a on wsunął dwa palce do środka i zaczął powoli nimi poruszać. Ssał moją łechtaczkę i pieścił mnie palcami, a ja czułam, jak orgazm przejmuje kontrolę nad moim ciałem. Jego palce przyspieszyły tempo, pompując we mnie coraz szybciej, podczas gdy język pracował nad łechtaczką. Krzyknęłam, będąc na krawędzi szczytowania, odchylając głowę do tyłu; najintensywniejszy orgazm przetoczył się przez moje ciało, a ja trzymałam dłońmi jego głowę, gdy on nadal sprawiał mi przyjemność.
Nagle w oddali usłyszałam dźwięk alarmu. Nie dbałam o to, nie chciałam, żeby przestawał. Dźwięk stawał się coraz głośniejszy; podskoczyłam, a moje oczy gwałtownie się otworzyły. Rozejrzałam się wkoło – byłam w swoim pokoju, zupełnie sama, a kiedy sięgnęłam ręką w dół, moja cipka była cała mokra.
– Kurwa – przeklęłam pod nosem. To był cholernie realistyczny sen.
To nie może się dziać, nie mogę mieć takich snów o najlepszym przyjacielu mojego brata. On jest nieosiągalny i nic takiego nigdy się między nami nie wydarzy. A może jednak? Zamierzam teraz u niego zamieszkać, a mój brat i Kaelen mieszkają razem. To będzie interesujące.
*****
Spędziłam cztery lata swojego życia, kończąc szkołę projektowania mody, a przeprowadzka do brata do Chicago wydawała się ogromnym krokiem – zwłaszcza dla świeżo upieczonej absolwentki bez jasnego planu na przyszłość. Przez te lata zgromadziłam więcej ubrań, niż byłabym w stanie zliczyć, i całą górę butów. Projektowanie było moją pasją, a pogoń za nią kosztowała mnie wiele, ale dała mi jeszcze więcej.
Mój starszy brat, Ronan, uprzejmie zapłacił firmie przeprowadzkowej za przewiezienie moich rzeczy przez całe miasto. Wytaczając bagaże z punktu odbioru, spodziewałam się, że zobaczę go czekającego na mnie. Zamiast tego stał tam mężczyzna, którego nigdy nie widziałam, trzymając tabliczkę z wyraźnym napisem: Elora Vance.
Kiedy do niego podeszłam, od razu poznałam, że to Sycylijczyk, podobnie jak członkowie mojej rodziny. Wyglądał na kogoś, kto lubi makaron, a jego solidna postawa przypominająca buldoga sprawiała, że trudno było go przeoczyć.
– Eeee... halo? – przywitałam się, niepewna, jak zagadnąć tego nieznajomego. Jego oczy spoczęły na mnie i skinął krótko głową.
– Panna Vance? – zapytał. Przytaknęłam.
– Nazywam się Darius. Pani brat jest dzisiaj niedostępny, więc wysłał mnie, bym panią odebrał – wyjaśnił.
– To miło. Czy wspomniał, dokąd mnie pan zabiera? Ostatnio słyszałam, że nie możemy wprowadzić się do jego nowego mieszkania przez kolejny miesiąc – powiedziałam, patrząc na niego wyczekująco.
Darius, ubrany w pełny garnitur, wsunął tabliczkę pod pachę, chwycił moje bagaże i ruszył w stronę luksusowego samochodu. Ronan i ja zawsze byliśmy blisko, ale życie rozdzieliło nas na lata. Pochodziliśmy z patologicznego domu – narcystyczny, znęcający się nad nami ojciec i słaba, uległa matka, która zawsze stawiała go ponad nami. Ronan nie mógł tego znieść. W wieku dwudziestu lat, zaraz po liceum, zaciągnął się do armii. Miałam wtedy jedenaście lat, a lata, które nastąpiły potem, były czystym piekłem. Spędził trzy lata na szkoleniu i kolejne sześć w siłach specjalnych. Przez osiem długich lat ledwie widywałam brata.
Uciekłam z domu w wieku siedemnastu lat; była to desperacka ucieczka, która pozostawiła blizny. Pracowałam dla krawcowej, która nauczyła mnie wszystkiego o szyciu i projektowaniu odzieży. Dorastając, mój ojciec żądał perfekcyjnego wyglądu, by podtrzymać swój publiczny wizerunek, a ja odnalazłam wolność w modzie. Rodzice odmówili wsparcia mojego marzenia – ojciec chciał mieć córkę prawniczkę, którą mógłby się chwalić – więc walczyłam o stypendium i dzięki łasce Bożej zdobyłam je, by przez trzy lata studiować w Nowym Jorku.
Szkoła mody stała się dla mnie ucieczką zarówno od rodziców, jak i od mężczyzny, z którym mieszkałam w tamtych desperackich, wczesnych dniach. Wolność nie była łatwa. Zmagałam się z brakiem pieniędzy i wieloma innymi problemami. Teraz, mając dwadzieścia lat, wciąż czuję, że ledwie znam Ronana. Nie jest już tym zbuntowanym nastolatkiem, który opuścił dom; jest doświadczonym weteranem armii i odnoszącym sukcesy biznesmenem, częściowo dzięki swojemu najlepszemu przyjacielowi, Kaelenowi Vossowi – człowiekowi, który nawiedza moje sny w każdej zakazanej fantazji.
Poznałam Kaelena lata temu, kiedy on i Ronan wstąpili do wojska. Pochodzi z potężnej rodziny i to widać. Nie widziałam go od roku, ale odwiedza moje sny każdej nocy. Wtedy był najatrakcyjniejszym mężczyzną, jakiego kiedykolwiek widziałam – kto wie, jak wygląda teraz. W prawdziwym życiu jest niemal duchem: nie ma mediów społecznościowych, nie zostawia publicznych śladów. Ronan zresztą też nie. Może obaj uważają to za dziecinne.
– Tak, panno Vance. Otrzymałem polecenie, by na razie zabrać panią do domu pana Vossa – powiedział Darius, przywracając mnie do rzeczywistości.
Co? Do domu Kaelena? O nie. To niedobrze.
– A gdzie to dokładnie jest? – zapytałam, sadowiąc się na tylnym siedzeniu drogiego auta.
– Ravenswood Villa, we wschodniej części Chicago – odpowiedział.
W miarę jak jechaliśmy, panorama miasta stawała się coraz wyraźniejsza, odsłaniając imponującą wieżę z odblaskowego, błękitnego szkła, pociętą pod śmiałymi kątami. Każdy kolejny budynek, który mijaliśmy, zapierał dech w piersiach bardziej niż poprzedni.
– Mają tu ekskluzywne sklepy, galerie sztuki i piękne parki – dodał swobodnie Darius.
– Czy pan Voss mieszka w jednym z tych wieżowców? – wychyliłam się do przodu między przednimi fotelami, wskazując na błyszczącą linię horyzontu.
Podniósł krótki palec w stronę jednego, konkretnego budynku.
– To Ravenswood Villa. Imponująca, prawda?
Kształt był surrealistyczny – szklane ściany wyrastały z prostokątnej podstawy, wyginając się wdzięcznie, aż konstrukcja zaczęła przypominać czterolistną koniczynę. Zdawała się przebijać same chmury.
– Jaki biznes on prowadzi? – zapytałam, próbując wyciągnąć jakieś szczegóły o wiecznie tajemniczym Kaelenie Vossie. Ciemne oczy Dariusa zerknęły w lusterko wsteczne, a potem z powrotem na drogę.
– Jest właścicielem wielu różnych firm – powiedział niejasno, po czym zmienił temat. – W budynku jest basen o długości siedemnastu metrów, bez żartów. Czytałem o tym w gazecie.
– Jest pan kierowcą pana Vossa? – spróbowałam ponownie.
– Jestem kimś w rodzaju osobistego asystenta – powiedział, wzruszając ramionami.
– A mój brat? – dopytywałam.
– Dla niego też pracuję – odparł po prostu.
Na światłach Darius wyciągnął broszurę z konsoli i podał mi ją do tyłu.
– Proszę, niech pani rzuci okiem.
Ponieważ utknęliśmy w korku, przejrzałam ją. Pierwszy pogrubiony nagłówek głosił: „Penthouse w chmurach”. Artykuł opisywał luksusy Villi z zawrotną szczegółowością.
– To brzmi jak coś niesamowitego – mruknęłam pod nosem.
– Przekona się pani, że pan Voss jest... kimś niesamowitym – powiedział tajemniczo Darius. Zanim zdążyłam zapytać, co ma na myśli, wskazał na prywatny wjazd zarezerwowany dla mieszkańców penthouse’ów.
Garaż wyglądał zwyczajnie – dopóki nie zauważyłam stojących w nim samochodów. Egzotyczne, lśniące, niemożliwie drogie. Szczęka mi opadła. Ostatnie trzy lata spędziłam, dzieląc ciasny pokój z niechlujnymi nieznajomymi, a teraz wkraczałam do innego wszechświata. Przytłoczona, poczułam znajome poczucie niższości. Spędziłam zbyt wiele lat swojego życia, czując się nikim.