languageJęzyk
Płonąca wybranka Alfy-placeholderPłonąca wybranka Alfy

Płonąca wybranka Alfy

Autor: Jade Raven

Czytaj
Ostatnia aktualizacja: 12 cze 2026
150 Rozdziały
262.0K słów

Vaylra Valerion straciła wszystko. Pozbawiona rangi, naznaczona jako córka zdrajców i całkowicie pozbawiona wilka w stadzie, które gardzi słabością, zostaje zdana na całkowitą łaskę Voktora. To zabójczy, bursztynowooki Beta, który stał się Alfą, ukradł jej dziedzictwo i stał się bestią napędzaną mrocznym pragnieniem zemsty. Aby przetrwać bezwzględną politykę Vesperfell, Vaylra zawiera niebezpieczny, tajny układ: jej ciało w zamian za jego ochronę. Obiecał, że ją złamie. Obiecał, że będzie ją traktować jak zwykłą zabawkę. Lecz ich toksyczne, pełne ognia wspólne noce zaczynają zacierać granice między nienawiścią a wszechogarniającą obsesją. W chwili, gdy bezlitosny uścisk Voktora się zacieśnia, śmiercionośna morska podróż spycha ich w otchłań, budząc przerażającą, starożytną magię w krwi Vaylry. Prawda o jej pochodzeniu w końcu wychodzi na jaw. Wcale nie jest słabą dziewczyną bez wilka. Jest hybrydą syreny i wilka. Zwiastunem lodu i burz. Legendarnym Sercem Kaelaris, o które całe królestwa stoczyłyby wojnę. Teraz mężczyzna, który przysiągł ją zniszczyć, jest jedynym, który stoi między nią a konfliktem mogącym zatopić ich świat. Czy burzliwe przebudzenie Vaylry rzuci okrutnego Alfę na kolana, czy też ich mroczne żądze obrócą oba ich królestwa w popiół?

Pierwszy rozdział

***

W oczach stojącego przede mną mężczyzny nie było ani miłości, ani emocji… jedynie jaskrawo płonące płomienie nienawiści, które trawiły wszystko wokół.

— Powiedz mi… kim dla siebie jesteśmy? — zapytałam cicho. Ból w moim ciele był dławiący i bez względu na to, jak bardzo starałam się zachować siłę, nie potrafiłam ukryć cierpienia w głosie.

— Niczym więcej niż Niebem i Piekłem. — Jego głos był równie zimny, niszcząc ostatnie resztki mojej determinacji.

— Więc mnie zabij — wyszeptałam ochryple, próbując zignorować ból zdrady, który rozdzierał mnie od środka.

Na jego przystojnej twarzy wykwitł bezlitosny uśmieszek. Jego palce zacisnęły się pod moim podbródkiem, sprawiając, że iskry wywołane jego dotykiem przemknęły przeze mnie; było to przyjemne, a zarazem równie bolesne.

Był tak blisko… a jednocześnie tak daleko…

— To byłoby zbyt proste… ale zapewniam cię, że kiedy z tobą skończę, będziesz żałować, że w ogóle przyszłaś na świat.

— Nie mówisz poważnie…

— Patrz uważnie. — Odwrócił się, brutalnie rzucając mnie na ziemię. — Spalcie ją.

Serce mi zamarło, a głowa opadła, gdy ból jego odrzucenia przeszył mnie na wskroś. Nawet gdy oblano mnie benzyną, nie poruszyłam się. Próbowałam nie dławić się silnym, ostrym zapachem, który teraz całkowicie mnie spowijał, i trzymałam oczy mocno zaciśnięte.

Czy on nie rozumiał, że już płonęłam w agonii z powodu bólu, który mi zadał?

Oczy mnie piekły, gdy zmusiłam się do ich otwarcia, patrzyłam, jak odchodzi, mając nadzieję… modląc się… że się odwróci i zmieni zdanie. Że być może gdzieś głęboko w nim ten człowiek, którego kochałam, wciąż istnieje.

Kiedyś powiedział, że jestem jego kryptonitem…

Czy to wszystko było kłamstwem?

Zatrzymał się, a moje serce podskoczyło z iskierką nadziei, ale wtedy to zobaczyłam — płonącą zapałkę w jego dłoni, gdy nasze spojrzenia się spotkały…

***

CZASY WSPÓŁCZESNE

ELOWEN

Nieustanne pukanie do drzwi sypialni sprawiło, że jęknęłam. Dopiero co się położyłam. Zmuszając się do wstania, podeszłam do drzwi i gwałtownie je otworzyło. Zastałam tam Xaviana. Czy nie skopał mi wystarczająco tyłka na treningu? Postanowił wrócić. Czy pominął jakiś kawałek? Jestem niemal pewna, że został mi tylko jeden skrawek skóry, który jeszcze nie boli! Nie żebym miała coś przeciwko, naprawdę; nigdy nie narzekam na to, że Xavian mną rzuca. Chciałabym tylko, żeby działo się to w sypialni, a nie na gumowej macie czy w błocie.

Moje serce zabiło mocniej, gdy odwróciłam się i spojrzałam na mężczyznę stojącego o dobrą stopę wyżej ode mnie; jego miedzianobrązowe włosy były zaczesane do tyłu, bursztynowe oczy płonęły ledwie powstrzymywaną furią, a rzeźbiona szczęka była napięta, gdy zaciskał zęby. Jego umięśnione ramiona były skrzyżowane na szerokiej piersi, a tatuaże wyzierające spod kołnierzyka i rękawów ubrań tylko dodawały mu atrakcyjności. Słońce sprawiało, że jego włosy wyglądały, jakby płonęły, podkreślając każdą linię i krzywiznę jego twarzy.

— Ubieraj się. Alfa chce nas oboje widzieć — warknął na mnie. No cóż, tobie też dzień dobry!

Jego wzrok przesunął się po mnie z dezaprobatą, widząc mnie w piżamie. — Masz dwadzieścia minut. Wyglądaj przyzwoicie! — po czym zatrzasnął mi drzwi przed nosem. Palant!

Kręcąc głową, szybko zrzuciłam ubranie i wciągnęła granatowy, dopasowany top, czarne spodnie i buty, po czym związałam mokre włosy w kucyk. Zastanawiałam się, czego chciał Alfa. To sprawiało, że byłam zdenerwowana, bo wiedziałam, że obwinia mnie za to, co się stało. Może nie mówił tego głośno, ale nie musiał. Gdyby nie to, że miałam być strażniczką Celestii, jako jej najlepsza przyjaciółka, nie mam wątpliwości, że dawno by się mnie pozbył.

Wyszłam z pokoju i niemal wpadłam na Xaviana, który opierał się o ścianę.

— Na Boginię! — sapnęłam, odskakując do tyłu z kołaczącym sercem. — Przestraszyłeś mnie. — Spodziewałam się, że wyjdzie, a ja sama będę musiała trafić do Alfy.

— Jak na kogoś tak zuchwałego, nie wiedziałem, że cokolwiek może cię przestraszyć — odpowiedział beznamiętnie, wyraźnie wciąż zirytowany faktem, że przyłapał mnie na kąpieli nago z naszą przyszłą Królową. Prawdopodobnie dlatego tak bardzo dał mi dzisiaj popalić na treningu.

— Czym jest życie, jeśli nie przeżywa się go na pełnych obrotach? — odparłam, upewniając się, że drzwi są zamknięte, zanim ruszyliśmy przed siebie.

— Pozwól, że zgadnę: to nie życie, to tylko egzystencja? — Uniósł brew.

— Drwisz ze mnie?

— Cieszę się, że na to wpadłaś — wyszeptał chrapliwie, pochylając się nad mną.

Moje serce zamarło, gdy nasze oczy się spotkały, sprawiając, że zakręciło mi się w głowie. Jego seksowny, męski zapach uderzył w moje zmysły, a rytm jego miarowego tętna sprawił, że moje własne zabiło głośniej.

— Palant — odcięłam się, odpychając go.

Xavian był w stadzie dopiero od dwóch lat. Nie wiedzieliśmy, skąd przybył ani kim był. Jedyne, co pamiętał po odzyskaniu przytomności, to swoje imię: Xavian.

To właściwie ja i Celestia znalazłyśmy go kilka tygodni po jej pierwszej przemianie. Byłyśmy na zewnątrz, wymykając się jak zwykle, kiedy zobaczyłyśmy Nagę; istotę pół-człowieka, pół-węża. W przeciwieństwie do tych, które żyły na lądzie, morskie Nagi były równie niebezpieczne jak syreny, i ta nie była wyjątkiem.

Widząc zakrwawione ciało w uścisku Nagi, Celestia zamarła z przerażenia i choć instynkt kazał mi uciekać, nie mogłam zostawić kogoś na śmierć, więc popłynęłam w ich stronę. Mając tylko miecz, zraniłam Nagę na tyle, by uwolnić Xaviana z jej uścisku. Pomimo faktu, że władał on mocami żywiołów, udało mi się odciągnąć go w bezpieczne miejsce, a potem wezwałyśmy pomoc.

Ale Xavian o tym nie wiedział. Celestia zapytała, czy może powiedzieć, że to ona go uratowała, gdy zobaczyła, jak przystojny jest ten młody człowiek. Choć bardzo chciałabym mu dokuczyć, to rozwiązanie było nawet lepsze. Teraz często przypominałam mu, że został uratowany przez księżniczkę.

Nie byliśmy pewni wieku Xaviana, ale wyglądał na niewiele ponad dwadzieścia lat.

Zajęło trochę czasu, zanim wszyscy mu zaufali, ale powoli stał się jednym z nas i został przyjęty do stada. Nigdy nie odzyskał pamięci, ale był pracowity, silny i był doskonałym wojownikiem, więc piął się w hierarchii. Obecnie posiadał rangę Epsilona, co oznaczało, że nad nim znajdowały się tylko cztery stopnie, wliczając w to rangę Alfy.

Bycie ochroniarzem księżniczki było zaszczytną funkcją. Oznaczało to, że Alfa mu ufał i wiedział, że jest on w stanie ją ochronić.

Szliśmy korytarzem. Skręciłam w stronę gabinetu Króla Alfy, ale Xavian odbił w lewo.

— Gabinet jest w tamtą stronę.

— Wiem, ale czy powiedziałem, że on jest w gabinecie? — odpowiedział, jakby to było oczywiste.

— Racja…

Alfa Varick, bez względu na to, ile razy stawało się przed jego obliczem, wciąż był onieśmielający i potężny. Był największym mężczyzną, jakiego kiedykolwiek widziałam, mierzył około dwóch metrów wzrostu. Przy wszystkich innych wyglądał na olbrzyma. Było kilku mężczyzn postury Xaviana, ale oni również należeli do rzadkości. Król był bestią i władcą w każdym calu.

Xavian wyszedł przez podwójne drzwi prowadzące na tyły posiadłości, a ja złapałam skrzydło, zanim zatrzasnęło mi się przed nosem.

— Słyszałeś kiedyś o manierach? Tak się nie traktuje damy — zauważyłam.

— Nigdy nie wiedziałem, że nią jesteś. — Jego beznamiętna odpowiedź padła, gdy zerknął na mnie przez ramię. Jego wzrok na moment spoczął na moim ciele, po czym na jego twarzy pojawił się lekki uśmieszek. — Tak, zdecydowanie nie jesteś kobietą.

Jeszcze ci się za to odpłacę…

Gapiłam się na jego plecy, a wzrok mimowolnie opadł na jego pośladki. Nie mogłam zaprzeczyć, że był seksowny, choć równie irytujący. Chociaż obie z Celestią uważałyśmy go za niesamowicie przystojnego, on nie poświęcał nam uwagi. Chociaż ostatnio odnosiłam wrażenie, że droczy się ze mną nieco częściej… a może to tylko moje pobożne życzenia. Nie wiedziałam też, co o tym myśleć. Celestia też go lubiła, a była córką Alfy… zasługiwała na niego bardziej niż ja…

Poszłam za nim na zewnątrz dokładnie w momencie, gdy król rzucił dwóch mężczyzn na ziemię, sprawiając, że grunt zadrżał od uderzenia.

Był bez koszulki, a jego tors składał się z czystych, wybrzuszonych mięśni. Jego opalona skóra była pokryta bliznami i tatuażami przedstawiającymi runy. Symbole i obrazy ukazujące wojnę i zwycięstwo mapowały całe jego ciało, a potargane, czekoladowe włosy opadały poniżej potężnych, umięśnionych ramion. Był przeciwieństwem swojej córki, która urodę odziedziczyła po matce.

— W samą porę. Kto następny? — zapytał z uśmiechem, odwracając się do nas, a jego złoty ząb błysnął w świetle dziedzińca.

Czytaj
Płonąca wybranka Alfy - Czytaj Całą Powieść Online | StoriesNook