languageJęzyk
Skradziona partnerka bezlitosnego Alfy-placeholderSkradziona partnerka bezlitosnego Alfy

Skradziona partnerka bezlitosnego Alfy

Autor: Catherine Morrissey

Czytaj
Ostatnia aktualizacja: 27 maj 2026
130 Rozdziały
272.9K słów

„Spójrz mi w oczy!” – warknął mój tak zwany przeznaczony, zmuszając mnie, bym patrzyła na jego zdradę. Życie Serafiny to istne piekło. Sprzedana Alfie Alistairowi z watahy Crimsoncrest, by spłacić długi rodziców, jest traktowana jak zwykły worek treningowy i fałszywa Luna. Pobita, upokorzona i zdesperowana, by zaznać choć chwili zapomnienia, szuka ukojenia w obskurnym barze – tylko po to, by wpaść w ramiona niebezpiecznie przystojnego nieznajomego o przenikliwych, błękitnych oczach. Jedna noc lekkomyślnej namiętności. Jedno przypadkowe ugryzienie, które zmienia wszystko. Myślała, że już nigdy go nie zobaczy. Ale kiedy najstraszliwszy potwór w świecie wilkołaków, Alfa Lucius Blackwood z watahy Obsydianowego Księżyca, przybywa, by podbić Crimsoncrest, rozpoznaje zapach złamanej dziewczyny, którą naznaczył w mroku. Lucius to dzika bestia, która przysięgła nigdy nie przyjąć przeznaczonej. Jednak gdy odkrywa oszustwo Alistaira, rzuca Crimsoncrest na kolana jednym, mrożącym krew w żyłach żądaniem: „Podpiszę traktat, ale zabieram waszą Lunę”. Wyrwana z przeszłości pełnej przemocy i rzucona w przerażający świat Obsydianowego Księżyca, Serafina spodziewa się, że będzie jedynie kolejną więźniarką bezlitosnego Alfy. Kiedy jednak w jej krwi budzi się legendarna, starożytna moc „Zguby Wiedźm”, tyran, który ją porwał, może okazać się jedyną osobą zdolną pomóc jej sięgnąć po koronę. Czy pozostanie złamaną niewolnicą, czy też powstanie, by stać się Królową, przed którą zadrży cały wilkołaczy świat?

Pierwszy rozdział

Napięcie przyćmiło emocje Serafiny, gdy poczuła wściekłość i gorzki ból. Zacisnęła zęby i przygryzła wargi do krwi. Jej opuchnięta, pokryta plamami twarz lśniła od mieszaniny potu i łez spływających z oczu i czoła. Jej przesiąknięte krwią ciało było przykute do krzesła. Dyszała ciężko, jej zęby dzwoniły ze strachu, a pazury wbijały się głęboko w uda.

Wyglądała koszmarnie, a jednak jej wygląd był jedynie namiastką tego, co działo się w jej głowie. Jej wilk szalał w jej umyśle, klatka piersiowa ciążyła od bólu, a serce bolało tak, jakby było szatkowane nożami. Wbiła pazury w uda, ponieważ fizyczny ból był lepszy niż wszystko, co działo się w jej głowie.

Jęki wypełniały powietrze, gdy muskularny mężczyzna pieścił ciało ubranej w falbanki blondynki, jednocześnie całując rudowłosą kobietę.

Serafina nie pragnęła niczego więcej, jak tylko zamknąć oczy i odciąć się od tego odrażającego widoku, którego była świadkiem, ale nie odważyła się. Mogła z łatwością zerwać łańcuchy, które ją trzymały, i wyrwać gardła tej zgrai przed nią, ale nie odważyła się.

Wokół nich znajdowały się inne samice, które wsuwały palce we włosy na ciele samca.

Te damy były omegami dotykającymi Alfy, jej alfy, jej przeznaczonego. Każdy dotyk i dźwięk doprowadzał ją do szaleństwa. Jej wilk pragnął krwi. Mogła z łatwością zabić każdą kobietę w tym pokoju za samo spojrzenie na jej partnera, ale nie mogła tego zrobić.

Nie mogła tego zrobić, ponieważ to była jej kara. W tym świecie jej przeznaczony uważał ją za śmiecia i czerpał przyjemność z manipulowania nią i stosowania psychologicznych gierek.

– Tracisz koncentrację, Serafino. Patrz na mnie uważnie. Musisz patrzeć i się uczyć – w jego zamazanym od podniecenia głosie krył się potężny rozkaz.

Jej oczy automatycznie się rozszerzyły, a głowa wyprostowała. To było bolesne, ale kiedy Alfa wydawał rozkaz, trzeba było go usłuchać.

Damy zachichotały, zanim ruszyły w jej stronę.

– Głupia suka – skomentowała jedna, podczas gdy inna uderzyła ją brutalnie, śmiejąc się histerycznie.

– Ooo Luno, jesteś zła? Czy twoje ciało aż gotuje się teraz ze wściekłości? – zapytała niebieskooka, szydząc jej w twarz.

– Niech żyje Luna – zakpiła kolejna.

Echa śmiechu wypełniły pokój, a blondynka podeszła do niej.

– Powiedział, że masz uważnie patrzeć – szepnęła jej do ucha.

Serafina dyszała ciężko, a jej twarz pulsowała od cięć i siniaków, które otrzymała wcześniej od swojego przeznaczonego, kiedy ją uderzył. Wgryzła się w rozerwane wargi, aby powstrzymać krzyk, i wbiła pazury głębiej w uda.

– Jest cholernie brzydka. Zdajesz sobie sprawę, jaka jesteś brzydka, prawda? – zapytała jedna z nich.

– Patrz mi w oczy! – warknął jej przeznaczony.

Serafina zaszlochała, modląc się, by jej udręka dobiegła końca.

Kolejna omega zacisnęła dłoń na popielatobrązowych włosach Serafiny i szarpnęła. Serafina wydała z siebie okrzyk bólu.

Kolejna fala śmiechu przetoczyła się przez pokój. Serafina zaczerpnęła powietrza; jej wilk groził eksplozją. W przeciwieństwie do niej, nie dbał o konsekwencje.

– Kawał śmiecia, twoje istnienie jest bezwartościowe. Może właśnie dlatego nikt cię nie kocha – drwiła.

W tym momencie samokontrola Serafiny pękła. Wydała z siebie dudniący warkot, gdy jej orzechowe tęczówki pociemniały, otoczone czerwonymi pierścieniami. Śmiech i kpiny natychmiast ustały.

Alistair, jej przeznaczony i Alfa Stada Crimsoncrest, warknął, odpychając otaczające go kobiety. Jego oczy błysnęły złotem, gdy ją chwycił.

– Wracaj do jej podświadomości, wilku! – wycedził przez zęby, a jego dominacja przetoczyła się przez jej ciało.

Niemal natychmiast jej oczy wróciły do normalnego koloru i wydała z siebie okrzyk bólu. Uśmiechając się radośnie, Alistair pozwolił jej upaść z powrotem na ziemię, a krzesło, do którego była przywiązana, roztrzaskało się pod jej ciężarem.

– Myślałem, że mówiłem ci, żebyś nie pozwalała swojemu wilkowi przejmować kontroli! Czy to, co powiedziały, cię zraniło? Mają rację. Jesteś bezużyteczna i na zawsze taka pozostaniesz. Właśnie dlatego twój ojciec cię sprzedał, aby spłacić swoje długi. Wiedział, jak wielkim marnotrawstwem się okażesz.

Łzy popłynęły z oczu Serafiny. Mogła znieść każdą formę bólu, zniewagi i obrażeń, ale nic nie bolało bardziej niż przypomnienie, że jest naprawdę bezużyteczna i nigdy nie wyniknie z niej nic dobrego. Słowa wypowiadane przez Alistaira były samą prawdą i teraz pragnęła, aby ktoś położył kres jej niedoli.

– Otwórz oczy – rozkazał, a ona posłuchała.

Spojrzał na nią z odrazą, a następnie zrzucił ją obcasem.

~

Kilka godzin później Serafina chwyciła kieliszek whisky w barze. Na zewnątrz zapadł zmierzch, a klienci wchodzili do stęchłego, słabo oświetlonego lokalu.

Wyszła po cichu z terenów stada, zakryta welonem, mając nadzieję, że nikt jej nie zauważy. Chociaż wszystkie jej rany się zagoiły, jej ciało nadal było wrażliwe, a umysł wciąż otwarty z bólu.

– Luno – zawołał starszy mężczyzna, klepiąc ją czule po plecach. Serafina stłumiła jęknięcie i zacisnęła zęby, gdy ból przeszył jej nerwy. Powoli odwróciła się i przykleiła sztuczny uśmiech do twarzy.

– Gideon – przywitała się.

Posłał jej krzywy uśmiech. – Dziękuję. Moja partnerka powiedziała mi, jak pomogłaś jej wczoraj. Jesteś najlepszym, co przytrafiło się temu stadu – powiedział. Łzy napłynęły do oczu Serafiny, a jej bolące serce pękło trochę bardziej. Jej uśmiech osłabł, a ona walczyła, by go utrzymać.

– Nie wspominaj o tym, Gideonie – wychrypiała. – Od tego przecież jest Luna, prawda? – zapytała Serafina.

Gideon uśmiechnął się szeroko i ścisnął jej ramiona. – Tak, ale jesteś w tym taka ludzka. To podnosi na duchu. Jesteś prawdziwą księżniczką, dziękuję. – Dokończył i odszedł kulejąc. Gdy tylko był wystarczająco daleko, ukryła twarz w dłoniach i wybuchnęła cichym szlochem.

Członkowie stada Crimsoncrest nic nie wiedzieli o tym, przez co przechodziła. Jak mogli wiedzieć, że pod wszystkimi uśmiechami i ciężką pracą umierała w środku? Wiedzieli, że Alfa Alistair nie szanuje jej, ponieważ została użyta jako zapłata za dług jej rodziców, ale nie znali pełnego obrazu sytuacji.

Wiedzieli tylko wysoko postawieni członkowie stada i brudne omegi, z którymi Alfa Alistair urządzał orgie. Tymczasem członkowie stada Crimsoncrest widzieli w niej uosobienie doskonałości, a wręcz ją uwielbiali.

Jej ciało trzęsło się, gdy rozpaczliwie szlochała. Dawno przestała modlić się o cud, ponieważ cuda nie zdarzały się w Crimsoncrest. Nie było dla niej czegoś takiego jak radość; tylko ból, cierpienie i tortury. Teraz pragnęła zapomnieć, przestać czuć, znaleźć się w stanie poza jej obecną niedolą. To był jedyny sposób, w jaki mogła uciec od swojej rzeczywistości.

Wycierając łzy, podniosła głowę, wypiła kieliszek, a następnie gestem poprosiła barmana o dolewkę.

Serafina wlewała w gardło drink za drinkiem, dopóki szum w jej głowie nie zniknął. Jej oczy zaszły mgłą i ledwo mogła się utrzymać. Brakowało chwili, by spadła z wysokiego stołka barowego, na którym siedziała.

Zachichotała, uwielbiając uczucie wolności i mocy, które pulsowało w jej żyłach. Po wypiciu kolejnego piekącego gardło kieliszka, zsunęła się ze stołka. W momencie, gdy jej stopy dotknęły ziemi, świat runął w gruzy. Jej nogi ugięły się pod nią i z hukiem opadła na podłogę.

Wydała z siebie wybuch szalonego śmiechu, podniosła się chwiejnie i wróciła na stołek. Nikt nie zwrócił na to uwagi, bo tak jak ona, większość ludzi w barze chciała utopić swoje smutki.

Serafina przyłożyła dłonie do ust, próbując powstrzymać atak chichotu. Wszystko wydawało się przezabawne i ekscytujące. Machnęła niedbale ręką na barmana, prosząc o kolejnego drinka. I oparła głowę na dłoniach.

– Co jest takie zabawne? – zapytał przenikliwy, barytonowy głos, zaskakując ją. Szarpnęła głową do góry i wybuchnęła śmiechem, po czym zaczęła szukać źródła głosu.

Alkohol i przyćmione światło zamazały jej wizję, więc nie mogła go dokładnie dostrzec, ale jej zmysły wyłapały jego zainteresowanie nią. To sprawiło, że zarumieniła się i znów zachichotała.

– A pomyśleć, że mówili, że jestem brzydka – mruknęła. Jej słowa zabrzmiały jak całkowity bełkot. Zaśmiała się ponownie, mocno klepiąc się w udo.

Umiarkowanie zbudowany i mocno wytatuowany mężczyzna stojący obok niej uniósł brew i zmrużył na nią swoje głęboko osadzone oczy. Uśmiech zaigrał na jego wargach, a jego jasnoniebieskie oczy pociemniały od podniecenia i intrygi. Wślizgnął się na stołek obok niej, wpatrując się w nią uważnie.

– Czego chcesz? – wybełkotała Serafina, odwracając się do tajemniczego nieznajomego i prawie zsuwając się ze stołka barowego. Natychmiast ją złapał i postawił do pionu. Jej policzki poczerwieniały i zaśmiała się głośniej.

Barman wrócił z jej dolewką oraz jego zamówieniem i postawił to przed nimi. Serafina zamierzała chwycić swojego drinka, ale on ubiegł ją i wypił go duszkiem. Jej oczy otworzyły się szeroko i warknęła na niego. Uśmiechnął się pod nosem, trzymając kubek ochronnie.

– Ty – warknęła Serafina.

Tajemniczy mężczyzna machnął ręką na barmana, który natychmiast znalazł się przy jego boku. – Przynieś jej butelkę wody – rozkazał, a barman skinął głową, po czym zrobił, co mu kazano.

– Oszalałeś? – wyrzuciła z siebie Serafina, dźgając go palcem w klatkę piersiową.

Tylko się do niej uśmiechał, ignorując litanię przekleństw padających z jej ust. Gdy tylko barman wrócił z butelką wody, zapłacił za swojego nietkniętego drinka i jej, a potem odszedł.

Serafina wpadła we wściekłość. Zła, wypiła wodę duszkiem i zatoczyła się za nim. Wpadała na ludzi i stoły, ponieważ świat zdawał się tańczyć pod jej stopami.

'Kim on u diabła był?' – zapytała samą siebie. Miała dość ludzi, którzy się nad nią znęcali, a alkohol w jej żyłach bardzo jej pomógł, dając odwagę, której zazwyczaj jej brakowało.

Serafina wybiegła chwiejnym krokiem na zewnątrz, by wdychać słodkie, świeże nocne powietrze, pozwalając mu wypełnić płuca. Zamykając oczy, zrobiła wydech, a następnie pociągnęła nosem, szukając jego zapachu. Odnalazła go od razu i ślepo za nim podążyła.

Zatoczyła się i zatrzymała, gdy znalazła się w ciemnym zaułku. Do tego czasu zdążyła nieco wytrzeźwieć i żałowała swoich czynów. On zachichotał i wyszedł z cienia.

Serafina sapnęła i cofnęła się o kilka kroków. Był potężniejszy, niż zapamiętała. Było ciemno, ale ponieważ jej wzrok stał się wyraźniejszy, była w stanie dostrzec jego rysy twarzy.

Był niesamowicie przystojny!

– Za kogo ty się uważasz? – warknęła, tłumiąc swój strach.

Jego niebieskie tęczówki pociemniały, błysnęła w nich złota plamka, gdy jego przenikliwe spojrzenie przeskanowało jej ciało. Całe jej ciało odpowiedziało dreszczem.

Przełykając głośno ślinę, Serafina zrobiła kolejny krok do tyłu i wbiła plecy w ścianę.

Subtelne pociągnięcie nosem podpowiedziało jej, że był równie podniecony jak ona. I to była ostatnia rzecz, jaką zapamiętała.

Czytaj