languageJęzyk
Sprzedana bezlitosnemu władcy-placeholderSprzedana bezlitosnemu władcy

Sprzedana bezlitosnemu władcy

Autor: Winston.W

Czytaj
Ostatnia aktualizacja: 15 cze 2026
110 Rozdziały
256.0K słów

Isadora spędzała noce, pracując jako striptizerka, by spłacić długi swojego chłopaka Juliana, tylko po to, by odkryć, że był on potworem, który sprzeniewierzył mafijne fundusze i sprzedał ją rywalizującemu donowi, by ratować własną skórę. W chwili, gdy ma zostać wciągnięta w prawdziwe piekło, zostaje uprowadzona przez najbardziej przerażającego człowieka w mieście – Malavita Sovrano. Uwięziona w jego luksusowym SUV-ie pośród gradu kul, Isadora błaga o wolność, by po chwili uświadomić sobie, że jej mroczny porywacz jest kimś z jej przeszłości. To chłopiec, który nauczył ją grać w pokera, najlepszy przyjaciel jej brata i jej dziecięca miłość, która zniknęła bez śladu wiele lat temu. On: „Porwałem cię, by cię chronić, Margherito. I już nigdy nie spuszczę z ciebie wzroku”.

Pierwszy rozdział

„Nie podoba mi się pomysł, żeby moja dziewczyna robiła striptiz, Isadoro” – mówi mój chłopak, Julian Vesper, patrząc na mnie gniewnie ze skrzyżowanymi ramionami. „To obrzydliwe i nieczyste. A ja potrzebuję, żeby moja dziewczyna była czysta”.

Julian Vesper to moja miłość z czasów studiów – spotykamy się od dziewięciu miesięcy, chociaż on już skończył naukę. Jest bardzo zdyscyplinowany i powściągliwy, to syn pastora, chociaż dla mnie jest bardzo dobry. Zawsze podkreślał, że ze zbliżeniem poczekamy do nocy poślubnej, co sprawia, że czuję się niezwykle szanowana i bezpieczna.

Ponadto zarobił miliony dolarów na handlu kryptowalutami. Dla kogoś takiego jak ja, kto dorastał z niczym, to finansowe zabezpieczenie daje ogromne poczucie bezpieczeństwa. Jest najbardziej wspaniałomyślnym i inteligentnym facetem, jakiego kiedykolwiek poznałam, i mam wielkie szczęście, że z nim jestem.

„Julianie Vesperze” – odpowiadam – „przysięgam na Boga, że w klubie nigdy nie zrobiłabym niczego, co mogłoby cię zdradzić. Ja tylko tańczę”. Całuję go w policzek. „Ale już jestem spóźniona, a musimy zapłacić czynsz. Wszystko będzie dobrze”.

Ostatnio Julian Vesper zamroził swoje pieniądze w jakichś inwestycjach kryptowalutowych. Aby zapewnić sobie jak najlepszy zwrot, zainwestował wszystko, co miał, i na ten moment mieszka u mnie. Przez ostatni miesiąc pracował tak ciężko, ale to odbija się na jego zdrowiu. Rzadko odbiera telefony, w zasadzie nie wychodzi z naszego mieszkania i pije więcej alkoholu niż kiedyś, żeby ukoić nerwy, wpatrując się w komputer przez prawie cały dzień.

Wzięłam więc kilka zmian w klubie ze striptizem, żeby nas w międzyczasie utrzymać. Studiuję zarządzanie w hotelarstwie, ale taniec leży w mojej naturze – początkowo, gdy byłam nastolatką, chodziło o utratę wagi, potem stał się sposobem na zachowanie wspomnień o mamie, aż w końcu stał się częścią tego, kim jestem.

Niestety, w balecie klasycznym, moim ulubionym, nie ma pieniędzy. Więc, chociaż nie tego chciał Julian Vesper, podjęłam pracę na pół etatu w klubie ze striptizem i oddaję mu swoją wypłatę, żeby pomóc mu w jego interesach.

Bycie tancerką egzotyczną też nie było moim pierwszym wyborem, ale skoro mogę zarabiać na idiotach, którzy chcą wpychać swoje ciężko zarobione dolary za moje stringi? Nie widzę w tym nic wstydliwego.

W końcu przekonałam Juliana Vespera, że tak właśnie jest – mój taniec to tylko inwestycja w jego firmę. Cieszę się, że pozwala mi pomóc; chcę po prostu zrobić wszystko, co w mojej mocy, by dać początek naszemu wspólnemu życiu.

Punkt ósma docieram do klubu i posyłam uśmiech Pietro, mojemu menedżerowi, który odpowiada mi skinieniem głowy. Muzyka dudni w słabo oświetlonym klubie i zauważam, że dziś jest tłumniej niż zwykle. Kilka innych tancerek macha do mnie, a ja im odmachuję, ale uderzam prosto do Dantego Rossiego, który już ma na twarzy szeroki uśmiech, zarezerwowany tylko dla mnie.

„Cześć, ślicznotko” – mówi, przyciągając mnie do siebie, kiedy wślizguję się za bar i oplatam ramionami jego talię.

„Cześć, przystojniaku” – mówię, śmiejąc się i patrząc na niego z dołu. Dante Rossi… jest wspaniały, ale niestety, moje serce należy do Juliana Vespera. A nawet gdyby tak nie było, Dante Rossi jest tak samo gejowski jak fioletowa torebka. Mimo to jest tu moim najlepszym przyjacielem i uwielbiam, gdy jego zmiana na barze pokrywa się z moimi występami.

„Co się dziś dzieje?” – pytam, gdy obejmuje mnie ramieniem. Panuje tu gwar i ekscytująca atmosfera, a wszystkie tancerki mają na sobie najbardziej krzykliwe stroje i najlepsze perfumy.

„Nic ci nie umknie, prawda, mała?” – odpowiada Dante Rossi, a ja uśmiecham się na ten komplement. „Chodzą słuchy, że przyjeżdżają grube ryby. Chłopaki z mafii, tacy z krwi i kości. Niektórzy mówią, że pojawi się sam Malavita Sovrano”.

„O rany” – mówię z szeroko otwartymi oczami. „Poważnie? Czy on nie jest… niebezpieczny?”

„Tylko wtedy, gdy wejdziesz mu w drogę” – mówi Dante Rossi, wzruszając ramionami.

„Słyszałam, że zabił własnego brata” – szepczę, przysuwając się do Dantego Rossiego i rozglądając nerwowo wokół, jakby on już tu był. „Że jest całkowicie bezlitosny…”

Dante Rossi tylko się śmieje, kręcąc głową. „Isadoro, po prostu nie rób niczego, co mogłoby go wkurzyć. Dla nas? Obecność Malavita Sovrano w naszym klubie oznacza po prostu pieniądze” – mówi z szerokim uśmiechem. „Więc w końcu będzie mnie stać na ten botoks, o którym marzyłem, a ty będziesz mogła wręczyć swojemu dupkowatemu chłopakowi jeszcze większy czek niż zwykle!”.

„Zamknij się” – mówię, marszcząc brwi i bez przekonania klepiąc przyjaciela w klatkę piersiową. Dante Rossi, podobnie jak Emilia, nie jest największym fanem Juliana Vespera. „I tak nie dostanę nic z tych pieniędzy” – wzdycham. „W takie noce Pietro nigdy nie wpuszcza mnie do strefy VIP”.

„Bo ty” – droczy się ze mną Dante Rossi – „lubisz tylko trząść swoim małym tyłeczkiem. Nigdy nie pozwalasz nikomu go dotknąć…”

„Fuj!” Marszczę nos w stronę Dantego Rossiego, odsuwając się od niego ze śmiechem i podciągając torbę wyżej na ramieniu. „Nie pozwolę, żeby jakiś stary, obleśny mafiozo dotykał mnie za kilka dodatkowych dolców…”

„Zważając na to, ile ci faceci tu zostawią?” – mówi Dante Rossi, unosząc na mnie brew. „Cholera, ja bym im pozwolił”.

Znów się śmiejąc, macham mu przez ramię i ruszam do garderoby. Dante Rossi krzyczy za mną, życząc mi powodzenia. Przesyłam mu całusa, przechodząc przez zasłonę.

Praca tutaj w takie noce zawsze jest lepsza, gdy wszyscy są w dobrym nastroju, nawet jeśli denerwuje mnie perspektywa obecności Malavita Sovrano.

W końcu było o nim głośno we wszystkich wiadomościach, a tam, gdzie on się pojawia? Wydaje się, że przemoc nieuchronnie podąża w jego ślady.

Dobry nastrój w pomieszczeniu nagle całkowicie się zmienia, gdy Liliana – nasza najlepsza tancerka – wydaje cichy jęk i osuwa się na podłogę. Nasz menedżer, Pietro, minutę później wkracza przez zasłonę z kilkoma ochroniarzami, którzy podnoszą Lilianę i zanoszą ją na zaplecze.

Pietro jest jednak wściekły. Obraca się i rozgląda po pokoju ze skrzyżowanymi ramionami.

„Ty!” – mówi nagle, wskazując na mnie. Moje oczy szeroko się otwierają. „Dora! Chodź no tu!”.

„Isadora” – poprawiam, a potem z niepokojem przygryzam wargę, gdy Pietro przewraca oczami, jakby to nie miało żadnego znaczenia, i kiwa na mnie, bym podeszła bliżej.

„Pójdziesz dziś do strefy VIP za Lilianę” – warczy. Jego wzrok omiata moją sylwetkę. „I nie chcę słyszeć tych twoich bzdur o tym, że jesteś tylko tancerką, jasne?”.

Obraca mnie i popycha w stronę drzwi. „A teraz zmykaj tam i pamiętaj, co mówiłem – dla tych bossów malavity masz tylko jedną odpowiedź: tak”.

Moje nogi trzęsą się, gdy ruszam w stronę zasłony.

Czytaj